Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona
Google
kurpie.com.pl internet

.

Webmaster: Zdzisław Bziukiewicz

tel. 0607-676356

 

Dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych  w www.kurpie.com.pl jest zabronione bez zgody właściciela. Podstawa prawna: art. 25 ust. 1 pkt 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Copyright kurpie.com.pl / Zdzisław Bziukiewicz 2007

Kurpie - informacje
Kurpie - informacje

I –W domu u Jonka                                                                        

[Na środek sceny wychodzi Jonek i śpiewa już w drodze: „Jekiem jechał raz przez zieś” - 2 zwrotki].

 

Jekiem jechoł raz przez zieś, tyś na ganku stojała,

jam ci wtedy dziań dobry poziedzioł, tyś nie odpoziedziała. /2x

Jom nie bom sia na cie gniewała, odpoziedziała,

za tan ziunek z nirtu zielunego, com ci go wcoraj dała. /2x

 

[Jonek już w czasie 2 zwrotki wyrywa płatki trzymanego w ręku kwiatka polnego – niby wróży, wzdycha. Do Jonka podchodzi ojciec, bierze go za ramię i mówi:]

 

Ojciec – co synu taki smutny jesteś? Swoje lata mas, moze chces sia zanieć? Jek ty uwazas, co?

 

Synjus bym chciał tato,

 

Ojciec – a skiem synu? Wpadła ci jeka w łoko?

 

Syn – a z Bubrowo Marysio tato,

 

Ojciec  ło, jo, to dobrze, ja ni mom nic na przeciw. No to ja pojda synu po Stasia Kuchtowego i poprose go, zeby posed jeko raj do Bubrow na wypyty, a ty idż sia z Marysio rozmów, co i  jek.  Pasuje ci?

 

Syn - o pasuje, pasuje, moj bolku. Bóg zapłać woma tato zeście sia zgodzili na to Marysia.

[Całuje ojca w rękę. Ojciec bierze go zaś za ramiona i mówi:]

 

Ojciec - to daj woma Boze scanście.         

 

[Jonek schodzi ze sceny. Ojciec kreśli po chwili znak krzyża za odchodzącym synem. Chwilę zostaje jeszcze w zadumie na scenie. Zeszli ze sceny w przeciwne strony.]

 

II – Schadzka w lesie

 

[Na środek sceny wychodzi Marysia. Spogląda w dal, w niebo, szuka Jonka, pohukuje, nasłuchuje:]

 

Marysia - Hu! Hu! Hu! Hop! Hop! Ach mój Mocny Boze! Cemoj ten Jonecek nie przychodzi. Jus znierzchać sia zacyna, a jego ani  zidu, ani słychu. Moze sia pogniewoł, ale o co?

 

[Dalej szuka i pohukuje schodząc ze sceny. Z drugiej strony pojawia się Jonek - nasłuchuje i pohukuje:]

 

Jonek - Hu! Hu! Hu! Hop! Hop!  

 

[Dalej śpiewa trzecią zwrotkę pierwszej piosenki:]                            

 

Ty dziewcyno nie smuć sie, za zionusek nie płac,

niej a twoj zionek do okolusiańka talarkani obrzuce. /2x

 

[Marysia znów pojawia się, nasłuchuje i podchodzi w stronę śpiewu. Jonek uradowany, ujrzał swoją miłość, podbiegają do siebie i wpadają w objęcia.]

 

Jonek – Maryśka! Jek sie mas!     

 

 [Przytulają]

 

Marysia – A co tak poźno, niołeś być przed sarówko,

 

Jonek – to nic ze poźno, wceśniej nie mokiem. Zara ci poziem coś, z cego bandzies kontenta, obacys!

 

Marysia – no to poziec, poziec Jonecku,

 

Jonek – ojciec mozio, ze jus zielgi caz ni sia zanieć i zie o nas, ze sia spotykomy. Mozi, ze we wsi as wra a ja tak       sobzie lelkum po lelkum. Weź – mozi - i z to Marysio sia ozań. No to gadaj Maryno cyś ni reda i cy byś ozeniła sia ze mno?

 

Marysia – toć ty zies Jonecku, zem ci zawdy była reda, tylo niziatku, co matula poziedzo?

Jonek – jek ni cia nie dadzo, to cia som wezna i jus. Co to ja krzepy ni mom w garści?! Weno!

             

[Bierze Marysię  za szyję i flirtując chce ją pocałować. Marysia się nie daje, ale po chwili wyciąga chusteczkę zza pasa i wręcza Jonkowi. Jonek uradowany wykrzyknął: 

 

Maryśka!

 

Bierze ją w pół i okręca się z nią zza chwytu. W tym nadchodzi Raj i mówi:]

 

RajJonku! Boj sia Boga! Co ty robzis! Toć ty jo ukrzywdzis!        

 

[Marysia zawstydzona zasłania oczy fartuszkiem. Raj podchodzi do niej i mówi:]

         

Rajzidze Marysiu ześ reda Jonkoziu, co? To dobrze. A łojciec doma?

 

Marysia - nie ziem, chyba jo          

 

[odsłaniając lekko twarz spod fartuszka].

 

Raj to ja pojda do was na zieś na siołka.      

 

[daje znak Jonkowi, że obaj wiedzą po co on tam idzie. Jonek ukradkiem ściska rękę rajowi dziękując. Raj schodzi ze sceny, dziewczyna zawstydzona chce iść za nim do domu, ale Jonek chwyciwszy ją za rękę zatrzymuje przy sobie i mówi do niej:]

 

Jonek – a zies ty Marysiu po co ten Staś Kuchtow posed do waju?

 

Marysia – nie ziem Jonecku,

 

Jonek – łon to posed, z mojego łojca poranki, do was na wypyty, cy sia twoje łojce zgadzajo zebym  sia ozenili, zies?

 

Marysia – naprowde!               

 

[rzuca się Jankowi na szyję]

 

Jonek – naprowde, naprowde, tak eś ni sia od łońskiego roku udała, zem bez mała za tobo ślepsiow nie wypatrzuł!         

[bierze Marysię w pół i kręci się z nią, po czym przyciska ją do siebie chcąc ją pocałować, Marysia wyrywa się mu]

 

Marysiaaleś ty runcy jek śpedkow łogier.             

 

[W tym Marysia dostrzega, że z lasu wychodzą dziewczęta  i zawstydzona ucieka]

             

Marysia - Pocekaj tlo siołecka, to ja poleca do domu i zara przylece.

             

[Jonek próbuje ją gonić, ale drogę zagradzają mu dziewczęta, które przyglądały się schadzce z ukrycia od jakiegoś czasu. Dziewczęta śpiewają dwie zwrotki w rzędzie, a w refrenie przytupując okrążają go raz w jedną, raz w drugą stronę. Po skończonym śpiewie zaczepiają Jonka.]

 

Zebym ja ziedziała, ktory mojam bandzie,

posadziła bym go z kurani na grzandzie.

To i ola, ola, la.../ 2 x

 Z kurani na grzandzie i jesce wysoko,

zeby jeka kokos nie wpadła mu w oko.

To i ola .../2 x

 

Franka – patrzta, jeki to galant przysed do Bubrowej Marysi. Zidzita wy go – kogucik jedan!

 

Kasia – zidziałyśta dziewcaki, jek Marysia zjezdzała od niego, jek nas obacyła. Jeka to wstydliwa, uzierzałby kto?!

 

Zosia – Jonecku, łostaw to Marysie. Zobac toć i nom nicegoj nie brakuje. Wsystko momy na niejscu.

 

Genia – no chtorno sobzie z nas wybzieras, bo kozda za takiego galanta, jek ty, reda by wysła,

 

Cesia – weź me, ja ci te sprochniałe kalesony wypsierze. Bandzies nioł ze mnie pozytek, ja i gotować moga i   prasować i zaspsiewać i potańcować, a jek brak to i rozaniec za ciebzie zmozia.

 

Jonek – wyglondas, jek jeka torba od obroku, a zanieć sia chces     

 

[dziewczęta śmieją się raz z Jonka, raz z Cesi],

 

Polcia – mas rozum Jonecku, nie bzierz Cesi, łona pyskata, posany ci nie da. Weź me, zgrabniejsej i potulniejsej nie najdzies na całej puscy,

 

Jonek – co wyśta sia dziewcaki dzisiaj pogździły, tyle mata chłopa we wsi, a mnie musita dokucać!                     

Puscajta me!                [

 

Chce się uwolnić, ale one mu nie pozwalają i dalej dokuczają śpiewem:]

                                         

Gdzie sia wybzieras Panie Nichale, do Charciejbałdy na zalecanie. Oj la, oj la, la...

Tam sia zalecoj, ale ziedz komu, jeśli nie psiankna, wracaj do domu. Oj la, oj la, la...

Oj psiankna, psiankna i urodziwa, po wodzie chodzi nog nie umywa. Oj la, oj la, la...

 

[W ostatniej zwrotce do Jonka wychodzi Marysia. Dziewczęta rozstępują się i dają jej drogę do Jonka. Marysia podchodzi do Jonka, witają się i stają razem przytuleni. Następnie dziewczęta biorą młodych w kółeczko i śpiewają kolejną piosenkę:]

                           

Leciały gońzańki bez las wysocańki, sykujcie matulu ćtery podusańki.

Ćtery podusańki i psiunto psierzyne, zeby było ciepło Jasioziu w gambzine.

Oj zebym ja była u matuli dłuzej, kściały by ni licka, jek ksiotusek rozy.

A tera ni nie kscu, tylo ni bledniejo, dla ciebzie Jasiulu, dla ciebzie złodzieju.

 

[Wszystkie poklepują młodych i biorąc ich pod boki schodzą ze sceny, pogadując w drodze:

             

- nie gniewajta sia, my tylo tak zartowałym. My sia ciesam ze mata sia ku sobzie. Zaprośta nas aby na wesele. Zaprosiem. Ale z niech sykowna para, ale bandzie wesele, to sobzie potancujem.

 

III – Zrankoziny

 

[Do domu wchodzą Raj z Jonkiem i jego ojcem i matką. Na środku stoi stół i ławy. Z boku na stołku siedzi gospodarz - ojciec Marysi i robi miotłę.]

 

Raj – Niech bandzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Gospodarz – na zieki ziekow amen. Zitajta do nas. A za cem eśta przyjechali. Co was tu sprowadza?

Raj – Bog zapłać za zitackie. Zies Stasiu zajechalim do waju coby kunie napojeć i słyselim ze mata zdatno jełowka na     przedanie, moze bym jo kupsili, jek sia dogadomy,

 

Gospodarz – kunie napojta, ale z to jełowko, to woma ktoś bujda puściuł,

 

Raj – ale noma sia rozchodzi o tako jełowka na dwoch nogach,

 

Gospodarz – aaa, to tako rzec, o to co jansego, moze sia dogadomy. To właśta do środka, bo zimno leci.                    

      

[Pozostali wchodzą do środka i wszyscy się witają. Następnie gospodarz obraca się w stronę ściany i woła:]

                           

Gospodarz - Kobzieto kupce przyjechali po Marysie. Poćze no owtu, bo poziedzo, ześ jam nie reda!

 

Gospodyni – a skiela?           [krzyczy z ukrycia]

 

Gospodarzz Carni od Ignaca!     [po chwili zwraca się do gości]

- Nasa Marysia tez myśli o ozenku. Jek ni sia zdaje to chłopak was jej sia udał, ale moja stara nie rada od sia dziewcaka puscać, bo pazorow do roboty mało.    

 

[Wchodzi matka Marysi i rozkłada obrus na stół, stawia w przetaku placek na stole. Wszyscy witają się potrząsając rękami.]

 

Ojciec Jonka – no idż synu i przyzitaj sia z ciotko, nie stoj tak.         

 

[chłopy na boku palą fajkę]

[Jonek trochę zawstydzony bierze gospodynię pod  kolana następnie wstaje, całuje w rękę i mówi:]

 

Jonekjek sia macie ciotulku!

 

Gospodyni a Bóg woma zapłać, a toć trzymom sia galancie oto. Siadajta do stoła, pogadomy.

                         [wszyscy siadają, a po chwili]

Nasa Marysia jesce ma cas, dopsiero sesnastka skońcyła, jesce sia tej bziedy z chłopam uzyje.

Mozie woma scerze, zem jej jesce nie reda do ludzi łoddawać.

 

Rajprawda Bubrowa gadacie, ale i Jonecka zielga śkoda, a jemu sia as cni do wajny Maryny.                       

Jeśli bandziecie jam sprzecno, to oboje uniescanślizicie.

Przy tam jesteście młoda i sama, bez  niej redzieć sobzie mozecie.

Ludzie mozio zeście dobra kobzieta i śkody nikomu nie zrobzicie.

 

Gospodyni toć jek tak ludzie gadajo, to chyba i prowda.

Jezeli młode bezemnie cierpsieć majo, to cegoj jem tej dobroci załować.                  

 

[Raj z matką dobijają targu bijąc ręka w rękę]

 

Ojciec Jonka a toście setna kobzieta. Niech wom Pan Jezus da dobre zdrozie.

[Bierze ją za rękę na zgodę i potrząsa nią]

- No to chyba sia napsijam, kiedy nom tak łatwo posło. Raju przynieś te psiwo z woza.

 

Gospodarzty Jonecku skoc po Marysie za psiec i przyprowadź jo owtu, to dobzijam targu.

             

[Jonek uradowany wykrzyknął i pobiegł po Marysię. Po chwili wchodzą razem. Marysia nie co z tyłu, z obawą. Stają przy stole ze spuszczonymi głowami cierpliwie czekając na „wyrok”.]

 

Gospodyninu jekzes Marysiu, podobał ci sia Jonek, co? Podobał? No co nic nie gadas, gadaj nimku,

 

Marysia – toć podobał.

             

[Zawstydzona zasłania oczy fartuszkiem i chce uciekać, ale Jonek zatrzymuje ją za rękę]

 

Gospodynia ty Jonecku, co myślis, chces jo, co?

 

Jonek – ja jus dawno o niej myśle, ze ni neru nie daje, tylo jo dajcie,

 

[młodzi klękają a pozostali wstają. Matka chwilę modli się na boku, po czym kładzie im dłonie na głowy, kreśli w powietrzu znak krzyża]

 

Gospodyni – no to bzierzta sia moje dzieci. Niech waju Pan Jezus i Matka Boska Canstochowska błogosłazi.

W Imie Łojca i Syna i Ducha Śwantego.  Amen!       

 

[wszyscy się żegnają]

 

Wszyscy – Amen!    

 

[Teraz Raj wnosi beczkę piwa i stawia ją na stole. Jonek podejmuje Gospodynię pod kolana, po czym razem z Marysią wybiegają po kubki do piwa i rozstawiają je na stole]

 

Raj – napsijwa sia tera za zdrozie Jonka i Marysi, co by w zierze wytrzymali!

 

[Raj polewa. Wszyscy piją i wykrzykują:

 

Ziwat! Ziwat! Ziwat!]

 

IV – Muzyka zarancynowa

 

Jonek – ale co to za ksiatusek ta wajna Marysia! Psiankna, jek jeka rozycka. Musi ciotulku dobrzeście jej dogadzali.

 

Gospodyni – a co to kartofli i mleka mało, ale my tak gadu gadu. Słuchaj no łojciec trza pomyśleć co by Jonek z Marysio pojechali w sobote dać na zapoziedzi. Co ty na to, toć poziec swoje słowo.

 

Gospodarz – niech tak bandzie, a tem casem Maryno weź Jonecka i idżta oboje na zieś i poprośta do nas kawalerów i panny i muzykantow i podtańcujta na te zarancyny!   Ziwat!              

 

Wszyscy - Ziwat! Ziwat! Ziwat! Na zdrozie!

             

[Jonek całuje ojców i matki w rękę, bierze Marysię i wychodzą]

 

Ojciec Jonka – słuchaj tlo Stasiu, musiam sia tera dogadać, u kogo majo młode po łozenku siedzieć

 – u  mnie, cy u waju? Jek wy chceta? Jek bandzie lepsiej?

 

Gospodarz – zies Tadku, ja myśla, ze u naju, toć momy zielgo izba, a i Marysia jus łostatna, my sia starzejam, to kto bandzie robziuł – Jonek z Marysio przecie,

 

Ojciec  Jonka – zies Stasiu,u waju bandzie jam najlepsiej, to niech i tak bandzie. Ja Jonkoziu zapsisa to najlepso łąka pod lasem, niech jam w pozytek idzie, niech tam sia dorabziajo.   

 

[Podają sobie wszyscy ręce. Z daleka słychać śpiew kawalerów idących z pannami na muzykę „Zidziałem cie Maryno”]

 

Zidziałem cia Maryno, jek eś wode niosła, tak eś ni sia podobała, do serca przyrosła. To i ola, ola, la...

Zidziałem cia drugi roz jek eś tańcowała, pomyślałem ze gziozdecka kiele mnie latała. To i ola, ola, la...

Zidziałem cia trzeci roz w kościele klancuncy, zabacułem o pacierzu na cie patrzajuncy. To i ola, ola, la...

 

[Za młodzieżą w czasie śpiewu wchodzą starsze kobiety i mężczyźni i na drugim planie witają się z gospodarzami, popijają, coś tam rozmawiają. Po piosence młodzież od razu tańczy olendra,]

 

Matka Jonka no młodzi odpocnijta i napsijta sia. Tera woma łorace zaspsiewajo. No Marysiu my jus tera rodzina, poć wyciągniam tech chłopow, niech zaspsiewajo.

 

Chłopy śpiewają -„Ej zarycał siwy byziek”

 

Młodzież tańczy - starą babę            

 

[po starej babie może zaśpiewać dziadek, a następnie fafura.]              

[Na końcu młoda para tańczy powolniaka 3 melodie, następnie młody prosi resztę młodzieży do tańca i tańczą do końca wspólnie.]

 

Jonekmuzykanci zagrajta ni tera powolniaka,

 

Raj - tlo dobrze tańcuj, bo to stary kurpsiowski toniec, zeby sia z waju łorace nie naśnieli,

Matka Jonka – no to tera kobziety, poćta jeko zaspsiewomy.

 

Kobiety śpiewają - „Łura gońzeńki”

 

[następnie od razu śpiewają - „Leć głosie”, do nich dołączają się mężczyźni i młodzież. Wszyscy ustawiają się przodem do publiczności]

 

Leć głosie po rosie, do J. mojego. Niech łon nie przyjezdza, niech łon nie przyjezdza, bo ja mom innego.

Niech łon nie przyjezdza, konikow nie trudzi. Jeśli ni nie zierza, jeśli ni nie zierza, niech sia spyta ludzi.

Lundam Jonku lundam, ja za tobo wodo. Jeśli mas talarki, jeśli mas talarki ozania sia z tobo.

 

[w ostatniej zwrotce wszyscy schodzą ze sceny]

 

KONIEC

 

Osoby:

 

Jonek – K. Podbielski

Marysia – E. Cicha

Raj - St. Zyśk            

Gospodarz - Ojciec Marysi  - St. Szydlik

Ojciec Jonka – T. Golon                   

Cesia - K. Samsel 

Gospodyni - Matka Marysi – M. Piórkowska   

Polcia – M. Chorążewicz

Franka – B. Piórkowska

Kasia - K. Warych

Zosia - M. Deptuła

Genia - Nikola Essen

Matka Jonka – K. Zyśk     

                             

Rekwizyty:

beczka piwa

obrus haftowany

kubki do picia

przetak z plackiem

drewniany stół      

4 krzesła, 2 ławy

miotła do zrobienia

 

Czarnia, grudzień 2006

 

                  Opracował:  Witold Kuczyński

Laura Bziukiewicz w TVP2 - Pytanie na śniadanie - Kolczyki frywolitkowe

RAJBY na Kurpiach

Scenariusz widowiska pierwszej części

wesela kurpiowskiego

dla Kurpiowskiego Zespołu Folklorystycznego „Carniacy” z Czarni

Frywolitki i sztuka Laury Bziukiewicz
Kurpiowska Puszcz Zielona
Kurpiowska Biżuteria
Kurpiowskie ozdoby Wielkanocne
Kurpiowskie zdoby na Bożenarodzenie

Zdjęcia widowiska obrzędowego  pt. „Rajby” Kurpiowski Zespół Folklorystyczny "Carniacy"

Zdjęcia: Z. Bziukiewicz

Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby
Zespół Folklorystyczny Carniacy - Rajby

Muzeum Kurpiowskie

Lekcje i pokazy

Regulaminy

Cennik

Biblioteka kurpiowska

Foto - Muzeum

Jak do nas dojechać

U stolarza i cieśli

U szewca i rymarza

W domu

W zagrodzie

U kowala

Kontakt z nami

Rzemiosło

W stajni i powozowni

Tkactwo

Strój

U bartnika

Kurpie.com.pl/strona główna

Muzeum Kurpiowskie

Lekcje i pokazy

Jak do nas dojechać

Kontakt z nami

Kurpie - Puszcza Zielona

Zdzisław Bziukiewicz

Galeria Foto z Kurpi

Wyroby ludowe z Kurpi

Bursztynowe wyroby z Kurpi

Laura Bziukiewicz

Historia i etnografia Kurpi

Folklor Kurpiowski

Gwara Kurpiowska

Bursztyn Kurpiowski

Skanseny i muzea

Wielkanocne Etno-Kurpie

Etno-Kurpie na choinkę

Prasa, TV, filmy o nas